plecy stały się dziwnie wiotkie. Amy bała się,

przybrzeżne fale, rozpryskujące się na pobliskich głazach. Wiatr igrał z jej długimi włosami,
- Dżentelmeni, czyńcie zakłady - wychrypiał wiekowy rozdający. Becky zauważyła,
- Dlaczego?
bynajmniej nie pragnął, żeby to wyobrażenie zatarło się w jego pamięci.
lekkiego, białego muślinu. Czekała na Aleca.
dokładnie usłyszeć rozmowę.
Nieznajoma uśmiechnęła się nieszczerze.
Bella naliczyła co najmniej dwunastu agentów ochrony, przemieszanych z grupkami gapiów. Dwaj z nich stali tuż za plecami Edwarda. Blaque wyszedł na wolność, więc niebezpieczeństwo stało się bardzo realne. Potężny, stalowoszary niszczyciel majestatycznie wpłynął do portu i przy aplauzie publiczności zacumował w doku. Trap stuknął o beton nabrzeża i po chwili zszedł po nim kapitan, by wymienić saluty z oficerami i pokłonić się księciu.
- Nie twoja sprawa!
ale zaraz potem parsknęła śmiechem. Zawtórował jej.
zwrócił na nią uwagi. Rozmawiał z jakimś mężczyzną.
już go więcej nie zobaczy i zebrało się jej na płacz. Michaił nie może się dowiedzieć, kim stał
jej wargach, gładkich i ciepłych.
Dlaczego kamerdyner patrzy na nią, jakby była dzikim zwierzęciem w menażerii?

Sebastian westchnął. W tej rodzinie nie dało się uchować

- Ma pani moje słowo.
- My, bracia Knight, nie porzucamy przyjaciół w potrzebie - odparł z miażdżącą
tak nieskazitelną elegancją.

wszystkim byli niezależni i samodzielni. Na początku Becky myślała, że zdoła sobie poradzić

hormony.
uroku właśnie tam? A może tylko uciekała od rzeczywistości?
marzenia. Czekałam tyle lat. Pierce, nie mogę

Wcześniej złożyli wyrazy uszanowania jego królewskiej wysokości i zostali życzliwie

odmawiać sobie tej jednej chwili szczęścia? Niech zostaną
– Skoro wyrzekł się przemocy...
szybko wzięła do ręki stertę papierów, udając, że ma milion